pogoda

Polskie wina podbijały Krosno Wyróżniony

  • wtorek, Sie 27 2013
  • Napisane przez 
  • wielkość czcionki zmniejsz wielkość czcionki powiększ czcionkę
Polskie wina podbijały Krosno Fot. Ewa Wawro

Już po raz 11. odbył się Festiwal Win Węgierskich im. Portiusa w Krośnie. Przez trzy dni (23-25 sierpnia) przez krośnieński rynek przewinęły się tłumy gości nie tylko z Podkarpacia. Po raz pierwszy, na równi z węgierskimi wystawcami prezentowali swoje wina także polscy winiarze.

Ideą imprezy towarzyszącej „Karpackim Klimatom” przyświecało hasło przewodnie "In Crosno veritas", będące parafrazą słynnego powiedzenia „In vino veritas”, czyli „W winie prawda”. Podsumowując trzydniową imprezę trzeba przyznać, że cel został osiągnięty. Uczestnicy poznawali atrakcje i historie Krosna w sposób lekki, łatwy i przyjemny. Zasmakowali także win węgierskich (z Egeru, Tokaju i Matry) oraz polskich, popróbowali lokalnych i węgierskich przysmaków, obejrzeli pokazy szklanego rzemiosła.

Nowością był w tym roku udział w festiwalu polskich winiarzy, którzy na równych prawach i obowiązkach z winiarzami węgierskimi, prezentowali i sprzedawali oficjalnie swoje wino. Nasze stoisko cieszyło się ogromnym powodzeniem. Każdy mógł spróbować jak smakują, a potem je oficjalnie kupić. A było w czym wybierać, swoje wina prezentowały winnice: Stara Winna Góra (lubuskie), Miłosz (lubuskie), Saint Vincent (lubuskie), Equus (lubuskie), Nad Dworskim Potokiem (małopolskie), Jaworek (dolnośląskie), Wzgórz Trzebnickich (dolnośląskie), Płochockich (świętokrzyskie), Kępa Wiślicka (śląskie), Dwie Granice (podkarpackie) i Zadora (małopolskie).

Przy stoisku z polskim winem spotkaliśmy m.in. Witolda Mikruta, sanoczanina od niedawna mieszkającego w Krośnie. - Spróbowałem już większość białych win węgierskim, teraz degustuję wina polskie. Jestem bardzo mile zaskoczony, bardzo podobają mi się wina z winnicy Zadora. Próbowałem na razie dwa wina i obydwoma jestem zachwycony. Dobrze znam wina niemieckie, ale przyznam, że te polskie mają zdecydowaną przewagę. Od dziś będę miłośnikiem polskich win - podkreśla pan Witold. 

Cześć polskich win prezentował Łukasz Chrostowski, właściciel winnicy Equus i firmy Polskie Wina.

- Jako przedstawiciel polskich winiarzy jesteśmy bardzo zadowoleni z tego, że mogliśmy uczestniczyć w tej imprezie, zaprezentować w jednym miejscu szereg polskich win, które są już w oficjalnej sprzedaży, pokazać, że nasze wina są już na rynku i że są naprawdę wysokiej jakości - mówi Chrostowski.

Radość tym większa, iż droga, jaką muszą przejść polscy winiarze by pokonać biurokratyczne przeszkody, jest wciąż bardzo trudna.

- Polskie wino jest już na rynku, ale wciąż trzeba przełamywać ten zakorzeniony mit, że go nie ma dostępnego w sposób sformalizowany – podkreśla Marek Nowiński, prezes Stowarzyszenia Winiarzy Podkarpacia. - To prawda, że jak ktoś już tę drogę prawną przeszedł to wie, że jest to może nie droga przez mękę, ale jest bardzo uciążliwa i wymaga co najmniej kilkumiesięcznych starań i różnych zabiegów.

Winiarzy, którzy mogą już legalnie sprzedawać wino jest w Polsce z roku na rok coraz więcej.

- Uważam, że to jest jedyna przyszłość, nawet dla tych, którzy nie mają zamiaru nigdy sprzedawca wina w sklepach sieciowych, tylko w swoich gospodarstwach stawiając na enoturystykę. Prędzej czy później tę drogę prawną przejść trzeba. Udział w festiwalu w Kronie to uroczysty debiut polskiego winiarstwa na Podkarpaciu, jeżeli chodzi o tę sprzedaż w wymarzoną banderolą. I myślę, że to dla nas duże osiągnięcie, że możemy już je sprzedawca na równy z winami importowanymi - zaznacza Nowiński.

Co jeszcze?

Podczas festiwalu zasiano także niezły ferment w mieście otwierając mieszczącą się w pobliżu rynku klubokawiarnię Ferment. O miejsce siedzące było trudno, to jednak nikomu nie psuło świetnej zabawy w doborowym towarzystwie i z kieliszkiem szlachetnego trunku w dłoni.

- Postanowiliśmy połączyć te dwa wydarzenia w jedno, aby uzyskać efekt synergii - mówi Paweł Ungeheuer ze Stowarzyszenia Portius, współwłaściciel klubokawiarni Ferment. - Klubokawiarnia to wyjątkowy punkt na mapie kulturalnej Krosna, bo to nie tylko lokal, gdzie można napić się regionalnego piwa, czy węgierskiego wina, ale miejsce z przemyślanym wystrojem wnętrza, przemyślaną koncepcją funkcjonowania, klimatem, miejsce, gdzie będą organizowane wydarzenia kulturalne, koncerty, warsztaty, projekcje filmowe.

Wśród gości festiwalu nie zabrakło przedstawicieli węgierskiego parlamentu, profesorów węgierskich uniwersytetów, przedstawicieli władz wojewódzkich i naszych parlamentarzystów, włodarzy Krosna, radnych, artystów i licznie przybyłych miłośników wina.

Dla Stowarzyszenia Portius festiwal miał dodatkowy, niezwykły akcent.

- Podczas festiwalu przyznało honorowe członkostwo trzem osobom: ministrowi Janowi Stanisławowi Ciechanowskiemu - kierownikowi Urzędu do Spraw Kombatantów i Osób Represjonowanych, Ryszardowi Janiakowi z Łodzi - hetmanowi polskich kolekcjonerów i prof. Władysławowi Witaliszowi - prezesowi Towarzystwa Przyjaźni Polsko-Węgierskiej przy PWSZ w Krośnie - wylicza Zbigniew Ungeheuer.

Oprócz spotkania z winiarzami zorganizowanymi na płycie krośnieńskiego rynku, jak co roku zresztą, zaplanowano także zamknięte, płatne degustacje. Odbywały się w klimatycznej salce hutniczej w Centrum Dziedzictwa Szkła. - To jest miejsce, gdzie powstaje prawda o Krośnie, gdzie buduje się legendę krośnieńskiego szkła - podkreśla Zbigniew Ungeheuer, prezes Stowarzyszenia Portius. Jedną z degustacji poświęcono polskim winom z winnic: Dwie Granice, Zadora, Equus i Golesz. Prowadzili ją Roman Myśliwiec i Ewa Wawro.

Ewa Wawro

Zapraszamy do obejrzenia naszej fotogalerii z imprezy.

Oceń ten artykuł
(4 głosów)
Opublikowano w Imprezy

Dodaj komentarz

Nowości