pogoda

Polak wśród gruzińskich naturalistów

  • wtorek, Sty 03 2017
  • Napisane przez  Piotr Apostolidis/Czas Wina
  • wielkość czcionki zmniejsz wielkość czcionki powiększ czcionkę
Polak wśród gruzińskich naturalistów Fot. Piotr Apostolidis

W sercu Kachetii, w miejscowości Gurdżaani, swoją winnicę prowadzi Marcin Zaręba, Polak z Dolnego Śląska. Ponieważ sam zajmuje się uprawą winorośli i produkcją wina, śmiało można nazwać go pierwszym polskim winiarzem w Gruzji, a nawet pierwszym polskim naturalistą w tym kraju, szanującym jak żaden inny tradycyjne winiarstwo.

Marcin przyjechał na Kaukaz Południowy w 2010 roku i raczej nie przypuszczał, że kilka lat później zostanie pierwszym polskim winiarzem w Gruzji. Prawdę mówiąc, w ogóle nie myślał wtedy o produkcji wina. Kachetyjska winnica trafiła mu się trochę z przypadku, kiedy w 2014 roku ze swoim gruzińskim wspólnikiem Mamuką kupili duży dom w Kachetii z przeznaczeniem na agroturystykę. Dom, wraz z przyległą winiarnią, nadawał się do generalnego remontu, podobnie zresztą jak sąsiadująca z nim winnica, z której rozciągał się przepiękny widok na szeroką w tym miejscu dolinę rzeki Alazani. Kiedyś był tu sad brzoskwiniowy. Poprzedni właściciel zdecydował się go wyciąć i posadził winorośl. Dwudziestoletnie krzewy białej odmiany rkaciteli nie były jednak przez lata regularnie przycinane, a owoce zbierano tylko wtedy, kiedy nie starczało surowca na wino pochodzącego z innych źródeł. Ale skoro Marcin i Mamuka wzięli się za remont prawie stuletniego domu, lepsze czasy nadeszły też dla ich winnicy.

„Trzeba ją było odchwaścić i zupełnie na nowo zrobić wiązania – wspomina Marcin. – Na początku radą służyli kachetyjscy sąsiedzi, bez ich pomocy nie byłoby dzisiejszego efektu. W Gruzji prace rolne wykonuje się zbiorowo. Dziś kilku gospodarzy pracuje u ciebie, jutro to ty będziesz pomagał pozostałym. Oczywiście po zakończeniu prac gospodarz obowiązkowo organizuje gruzińską suprę (ucztę z tradycyjnymi dla regionu potrawami, dużą ilością wina i śpiewu). I głównie z tego powodu tak chętnie sobie wszyscy pomagają”.

Remontując dom, Marcin i Mamuka powiększyli i zmodernizowali piwnice (po gruzińsku: marani). Wymienili zbiorniki fermentacyjne i kupili kadzie ze stali nierdzewnej. Mają też nowoczesną maszynę do oddzielania szypułek od gron i wyciskania soku. Nie jest ona czymś w Kachetii powszechnym, ponieważ wielu tutejszych winiarzy-naturalistów fermentuje rkaciteli nie tylko na skórkach, ale i razem z szypułkami. Zdania co do stosowności tego ostatniego są bardzo podzielone, a niektórzy wręcz zwracają uwagę na szkodliwość wieloletniej konsumpcji polifenoli pochodzących z szypułek. W domu Marcina, obok marani, urządzono salę degustacyjną na kilkanaście osób i pokoje gościnne z pięknymi widokami na samą winnicę, a w dalszej perspektywie na główny grzbiet Wielkiego Kaukazu i rozciągającą się u jego podnóża Dolinę Alazańską.

Cały artykuł tutaj: Czas Wina nr 83

Oceń ten artykuł
(3 głosów)
Opublikowano w Winne Podróże
Więcej w tej kategorii: « Zdobywali Eger!

Dodaj komentarz

Nowości